Zepsułam się, zepsułam, zepsułam...Nie umiem zrobić żadnych zakupów! Nie jestem w stanie kupic sobie nawet pidżamy:( Nigdy nie wpadałam w wielki szał zakupowy, ale żeby zaciąć się aż tak? Poproszę o rady! Już nawet nie mogę sobie poprawić humoru kupieniem tshirta w h&m...Czy to coś znaczy? Może po prostu tak naprawdę nie potrzebuję jednak niczego? Aaaaa..Dzisiaj byliśmy w Akwarium...Tak się mówi w ogóle? Coś co po portugalsku nazywa się Aquario i jest czymś kompletnie innym niż oceanarium (Oceanario) ma swoją nazwę po polsku? Widziałam dużo fajnych rybek, Niektóre były strasznie wygłodniałe, a niektóre udawały chyba, że już umarły!

Jarek, to dla Ciebie obowiązkowy punkt wizyty:) Może zainspiruje Cię do zmodernizowania domowej hodowli:) I płaszczka chciała mnie zjeść, z uśmiechem na ustach na dodatek. I zaprzyjaźniłam się z żółwiem.

Pijemy czerwone winko, trochę nam się ochłodziło w Lizbonie - mamy jakieś 23 stopni...Miałam nadzieję, że może bardziej jesienna pogoda pomoże mi w zakupach - na półkach tu już płaszcze zimowe, kozaki...Bardzo dzwine. Na szczęście mogę jeszcze trochę z tym poczekać, bo w przyszłym tygodniu znów jest szansa na plażę:) Prognoza pokazuje 32.. Ględzenie. Miłego weekendu!